Zadbaj o siebie. Dbanie o siebie to też dbanie o innych

Wyobraź sobie, że jesteś jak balonik przyczepiony do kranu. Raz po raz wpada do niego kropla. Kropla symbolizuje te wszystkie rzeczy, które są dla Ciebie trudne, które denerwują Cię i przyprawiają o złość. I tak kropla za kroplą napełnia balonik, nie znajdując ujścia. Balonik staje się coraz większy, napina się coraz bardziej, tak że już więcej wody się nie zmieści. Jedna kropla za dużo i – trach – balonik pęka. To jest ten moment, do którego nie chcemy dopuścić. By się go ustrzec, powinniśmy na bieżąco radzić sobie z powinnościami, obowiązkami, ze wszystkimi „muszę jeszcze zrobić to czy tamto”, „jeszcze tylko skończę….”
Jak to zrobić? Jak opróżniać balonik na bieżąco, by móc czerpać radość z życia, w tym radość z rodzicielstwa?

Obraz Thought Catalog z Pixabay

Zadbaj o siebie. Dbanie o sobie jest też trochę o dbaniu o innych.

Jedno z moim ulubionych ćwiczeń, które robimy z uczestnikami warsztatów rozwoju kompetencji rodzicielskich, to skarbnica pomysłów na to, jak napełnić swój słoik dobrostanu.

Wyobraź sobie, że codziennie spotykasz się z okolicznościami, które zapalają w Tobie czerwoną lampkę. To może być dla jednych drobiazg, a dla innych coś naprawdę dużego kalibru. Jak na przykład samochód wlokący się przed Tobą, który w ostatniej chwili przejeżdża na zielonym świetle, czy ostatni bochenek pieczywa wykupiony tuż przed Twoją kolejką, a może niezapowiedziana wizyta teściowej. Kiedy w ciągu dnia takich zdarzeń jest kilka czy nawet kilkadziesiąt, jesteśmy jak ten balon wypełniony wodą.

Załóżmy, że wracasz do domu, staje przed Tobą przedszkolak wysmarowany permanentnym markerem albo nastolatek, który oznajmia, że dostał „jedynkę” z biologii. Niektórzy rodzice mogą mieć wtedy zabójcze myśli „w tył zwrot, nie chcę tego widzieć, nie chcę tego słyszeć” albo „ja go zaraz uduszę, szlaban na bajki, szlaban na telefon, szlaban na wszystko”. Naprawdę czasami niewiele potrzeba, żeby wyjść z siebie w sytuacji, gdy czujemy się, jakby nam ktoś nadepnął na odcisk i jesteśmy przepełnieni tymi denerwującymi zdarzeniami, gdy nasz balon jest napięty do granic wytrzymałości. Pojawia się kolejna sytuacja, gdy nasze dziecko doleje swoją kroplę i łatwo możemy „pęknąć”.

Czy jednak nasze nagłe, nawykowe zachowanie nauczy dziecko tego, czego byśmy chcieli? Czy szorując przedszkolaka druciakiem lub karząc nastolatka zabraniem telefonu sprawimy, że nasze dzieci poczują się bezpiecznie, że będą myślały, że mogą przyjść do nas ze swoimi problemami, że jesteśmy dla nich pomocni? Czy raczej pomyślą coś dokładnie odwrotnego, gdy my – będąc u granic wytrzymałości po naprawdę ciężkim dniu – wysyłamy ich na „karnego jeżyka”?
Dlatego tak ważne jest, by znajdować ujście dla tych doświadczeń, które obniżają nasze dobre samopoczucie i robić to, co wpływa na nasz dobrostan. Dbając o siebie, jesteśmy w stanie zatrzymać się w trudnych momentach z naszymi dziećmi i nie reagować impulsywnie, lecz znaleźć taki sposób, który będzie w danej sytuacji najbardziej pomocny dla wszystkich.

A miało być o sposobach dbania o siebie, więc na koniec parę drobnych przyjemności, które rodzice wymieniają podczas warsztatów:

  1. Pójdź na spacer bez celu. Przejdź się do parku lub po najbliższej okolicy. Rozglądaj się – czy pąki już kwitną, czy ptaki śpiewają, czy wiewiórki skaczą z drzewa na drzewo. I rób tak codziennie.
  2. Idź na basen – może w poprzednim wcieleniu byłaś rybą i wolny tor do szybkiego pływania to jest to, co kręci Cię najbardziej 😉
  3. Uszyj coś – torbę, worek na plecy, sukienkę, a może złap szydełko i wydziergaj patchwork.
  4. Rysuj bez opamiętania – karton, kredki i Twoja dowolna kreska – możesz się zdziwić, jakie dzieło sztuki stworzysz.
  5. Co powiesz na motocyklową przejażdżkę? Wreszcie jest na to pogoda.
    Obraz Mabel Amber, still incognito… z Pixabay
  6. Módl się lub medytuj. Wsłuchaj w siebie. Wsłuchaj w niebo.
  7. Przeczytaj 3 strony książki – codziennie.
  8. Idź na siłownię, poćwicz w domu albo po prostu pójdź pobiegać. Chyba że wolisz rower. To będzie Twój czas.
  9. Żeby nie było – czasem humor poprawia czekolada, wino i papierosy (byle z umiarem 😉).
  10. Napij się kawy – dobrej, takiej, jaką lubisz najbardziej.
  11. Obejrzyj film albo serial, który lubisz.
  12. Porozmawiaj z przyjaciółką, kumplem, mamą, synem, mężem.
  13. Prześpij się – może okazać się, że najbardziej potrzebujemy odpoczynku, by móc spoglądać na różne sprawy z szerszej perspektywy.
  14. Posłuchaj muzyki – głośno, w aucie. Możesz przy tym śpiewać i nie przejmować się, czy fałszujesz 😉
  15. Tańcz. Wytańcz się tak, żeby padać z nóg.
  16. Przemknij po osiedlu na hulajnodze.
  17. Wstaw pranie, poprasuj, pozmywaj naczynia – wierzcie lub nie, to też może pomóc nam czuć się lepiej, a przy okazji w domu będzie jakby większy porządek.

Ile osób, tyle sposobów na napełnienie słoika dobrostanu. Jakie są Wasze pomysły?

P.S. Ja mam słabość do gorzkiej czekolady, dobrej kawy i hulajnogi. 😊

Follow Darina Makiewicz-Asiedu:

Z wykształcenia - socjolog, z doświadczenia - bankowiec, z miłości - mama dwóch córek, które każdego dnia uczą mnie jak nie zwariować.

Leave a Reply