Technika 3P pomyłek w praktyce, czyli co robię, gdy się zagalopuję

with 2 komentarze

Najlepszą nauczycielką pozytywnej dyscypliny jest moja 8-letnia córka. Uświadamia mi to za każdym razem, kiedy zagalopuję się w słowach, emocjach i tonie głosu.

Przykład z jednego z poranków:Zdjęcie nóg w butach

Poranek. Spieszymy się, by wyjść z domu. Czekam na Małą przy drzwiach wyjściowych. Mała schodzi z góry gotowa do wyjścia. Zauważam, że nadal jest w domowych kapciach i stwierdzam:

– O, idziesz dzisiaj w klapkach do szkoły!

Mała obruszyła się, spojrzała na mnie zawiedzionym wzrokiem i poleciała założyć buty. Gdy idziemy do samochodu, mówi:

– Mamo, dlaczego do mnie krzyknęłaś? Mogłabyś po prostu powiedzieć mi, że zapomniałam założyć buty. Wiem, że powinnam zmienić kapcie.

Przeprosiłam Małą, powiedziałam, że zwrócę uwagę na swój ton i postaram się nie podnosić głosu w takich momentach.

Proste? Gdy patrzy się na to z boku – tak, bardzo proste. Wręcz banalne i oczywiste. Kiedy jednak przez kilka lat reagowałam impulsywnie w sytuacjach nerwowych, to zatrzymanie się na chwilę w momencie, gdy spieszę się, by odwieźć córkę do szkoły i dojechać do pracy na czas, wymaga mojej dyscypliny. Muszę zwrócić uwagę na to, w jaki sposób powinnam zareagować, żeby uzyskać pozytywne konsekwencje. Nie mam tu na myśli wyłącznie takich konsekwencji, których wynikiem będzie to, że córka założy buty. Ona założy te buty niezależnie od tego czy krzyknę, czy zwrócę uwagę na brak butów czy sama zorientuje się, że ma na nogach kapcie. Chodzi o taką komunikację, żeby zwrócenie uwagi drugiej osobie, nie powodowało jej złego samopoczucia, żeby nie sprawiało, że dziecko poczuje się gapowate, napiętnowane czy wyśmiane. Moja córka doskonale to ujęła – chodzi o działanie, o rozwiązanie sytuacji. Ona potrzebuje konkretnych słów, odnoszących się do faktów, a nie dywagacji.

Jak się ma do tego pozytywna dyscyplina

Trzy „P” Pomyłek to jedna z najczęściej wykorzystywanych przeze mnie technik pozytywnej dyscypliny. Odnosi się ona do tych sytuacji, w których dorosły popełnia błąd, który ma być okazją do nauki. Kiedy przez lata byliśmy przyzwyczajeni do określonego sposoby reagowania, stosowanie z marszu stanowczości i uprzejmości w stosunku do dziecka może sprawić trudność. Posiadanie świadomości, że w danej sytuacji mogliśmy postąpić inaczej, jest kluczowe dla własnego rozwoju oraz dla rozwoju relacji z dzieckiem. W praktyce oznacza to:

  1. PRZYZNANIE SIĘ DO BŁĘDU – jako dorosły biorę odpowiedzialność za swoją reakcję. Sam przed sobą przyznaję, że mogłam postąpić inaczej i że z mojej reakcji mogę wyciągnąć wnioski na przyszłość.
  2. POGODZENIE SIĘ – przepraszam za swoje słowa bądź czyny. Jeśli słowo „przepraszam” wypowiedziane do dziecka jest autentyczne, to dziecko niemal na pewno przyjmie je bez wrogości.
  3. POSZUKIWANIE ROZWIĄZANIE – wspólnie z dzieckiem poszukuję rozwiązania problemu.

Postępując w myśl zasady trzech „P” pomyłek, pokazujemy dziecku, że błędy nie stanowią porażki, lecz dają możliwości wyciągnięcia wniosków i doskonalenia się. Postępując w myśl powyżej opisanej techniki dajemy dziecku dobry pozytywny przykład.

Follow Darina Makiewicz-Asiedu:

Z wykształcenia - socjolog, z doświadczenia - bankowiec, z miłości - mama dwóch córek, które każdego dnia uczą mnie jak nie zwariować.

  • Niko Nikodem Sadlowski Sadłows

    Uczymy się całe życie i to jest piękne

  • http://piekne-rzeczy.pl/ Miłka

    Ja również staram się tak robić. Fajnie się dowiedzieć, jak się fachowo nazywa ten sposób postępowania 😉