Jak wzmacniać poczucie wartości u dziecka

with 9 komentarzy

Kiedy przypominamy sobie, gdy na świat przyszło nasze dziecko, widzimy słodkiego bobasa, pachnącego oliwką, całego do schrupania. Z perspektywy czasu nawet nieprzespane noce i wyżynające się ząbki nas rozczulają. Na wspomnienie pierwszych wypowiedzianych słów uśmiechamy się szeroko (dlaczego moje córki najpierw powiedziały „tata”? 😉 ) zdjęcie kolorowych słoików Nic nie wskazuje na to, że ten nasz radosny dzieciak, który potrafi nas zezłościć w 5 sekund i również w 5 sekund rozbroić, któregoś dnia powie: „jestem beznadziejny”, „tylko ja nie umiem tego zrobić”, „nie mam przyjaciół”, „nikt mnie nie lubi”, „jestem głupi”.
Rodzicom zdarza się usłyszeć od dziecka słowa, które sprawiają, że łzy grzęzną w gardle. Przecieramy oczy patrząc na nasze dziecko, które staje przed nami i wprost komunikuje, że nie ma wiary w siebie, że czuje się nic nie warte. Czasami słowa są zbędne – jeśli jesteśmy uważni, możemy spostrzec, że dziecko jest przygaszone, mało je cieszy, a więcej smuci. Jako rodzice możemy pomóc dziecku odbudować i wzmacniać poczucie wartości.

5 miłych paluszków
Jednym ze sposobów zwrócenia uwagi dziecka na jego mocne strony jest prosta zabawa. Poprośmy dziecko, aby na kartce papieru odrysowało kontur dłoni. My zróbmy to samo. Następnie poprośmy dziecko, aby w każdym paluszku zapisało jedną pozytywną rzecz na swój temat. Jeśli to zadanie na początku będzie dla niego zbyt trudne, zacznijmy od siebie i napiszmy np. „jestem dobrze zorganizowana i potrafię ubrać się w 3 minuty”. Możemy też podpowiedzieć naszemu potomkowi, naprowadzić go zadając pytania tak, aby sam powiedział „jestem wysportowany i umiem wspinać się po linie”, „znam całą tabliczkę mnożenia” albo „szybko biegam i Radek zawsze wybiera mnie do swojej drużyny na wuefie”. Kiedy uda się zapełnić wszystkie 10 palców – bo dorośli wypełniają swoje kontury tak samo jak dzieci – odczytajmy głośno te miłe zdania. Sprawią one, że dziecko spojrzy na siebie na nowo i zobaczy, że wcale nie jest beznadziejne, jak mówiło o sobie wcześniej i że potrafi coś zrobić. Ta krótka zabawa może być pierwszym krokiem do wzmacniania poczucia wartości i wiary w siebie u dziecka.

Słoik dobrych zdarzeń
To kolejna ulubiona przez mnie metoda na wzmacnianie w dziecku poczucia wartości i jednocześnie uświadamianie mu prawa do różnych uczuć. Zaczęło się pewnego jesiennego wieczoru. Usiadłam na łóżku Małej i zaczęłam tak „opowiem Ci, co fajnego mi się dzisiaj przydarzyło”. Potem córka narysowała, co fajnego ją spotkało. Kolejnego wieczoru zaczęłyśmy kolekcjonować nasze zdarzenia z minionego dnia – zapisywałyśmy albo rysowałyśmy je na kartce z notatnika, składałyśmy i wrzucałyśmy do słoika (własnoręcznie ozdobionego przez Małą). Czasami na kartce znalazło się jedno zdanie, kiedy indziej cała opowieść. Każda z nas odnosiła się do własnych doświadczeń. Bywały takie dni, kiedy wydawać by się mogło, że świat sprzysiągł się przeciwko nam. Rozmawiałyśmy o tym, że „zginął mi piórnik w szkole”, „Remek nadepnął na mój bidon i pękł. Specjalnie to zrobił”, „nie lubię jej”, „nie chcę iść jutro do szkoły” albo że „ popłakałam się, gdy drugi raz w tym roku ktoś mi porysował auto” i „poślizgnęłam się na chodniku i mam wielkiego siniaka na udzie”. Jednak nawet w najgorszym dniu udawało się znaleźć najmniejszą choćby pozytywną rzecz i Mała kwitowała „A wiesz, mamo, było jedno dobre zdarzenie…”. Choć tylko ono powinno w teorii trafić do słoika dobrych zdarzeń, to te wcześniejsze nieprzyjemne dla dziecka wydarzenia także się w nim znalazły.

Pozwalając dziecku czuć na przykład smutek, złość, żal, radość, spełnienie czy dumę, pomagamy mu budować wartość w oparciu o pełną paletę odczuć. Dziecko uświadamia sobie, że ma prawo do potknięć, do złego samopoczucia czy gorszego dnia i że wcale nie znaczy to, że nie jest nic warte. Tak samo ma prawo do sukcesów, dobrej zabawy czy docenienia. I że takie zdarzenia i odczucia mogą się przeplatać. Słoik dobrych zdarzeń stał się pretekstem do omawiania różnych sytuacji, niekiedy do rozkładania ich na czynniki pierwsze po to, aby dziecko dostrzegło ich przyczyny i kontynuacje. Każde z tych zdarzeń – przyjemnych i nieprzyjemnych – gdy zostanie zrozumiane, pozwala wzmacniać w dziecku poczucie wartości i świadomość jego indywidualnych odczuć.

Kiedy słoik wypełni się po brzegi, można urządzić wspólnie z dzieckiem wyjątkowy wieczór otwarcia i przeczytać, co zostało zapisane na kartkach. Gwarantuję, że na powrót do wspomnień trzeba zarezerwować kilka godzin. 🙂

Follow Darina Makiewicz-Asiedu:

Z wykształcenia - socjolog, z doświadczenia - bankowiec, z miłości - mama dwóch córek, które każdego dnia uczą mnie jak nie zwariować.

  • http://tarotwrozby.pl Lucyna Pawłowska

    Super pomysły, wprawdzie dzieci już dorosłe, ale Wnuczek pod opieka babci, więc warto skorzystać z rad

    • http://www.pozytywnewychowanie.pl/ Darina z Pozytywne Wychowanie

      Jak najbardziej 🙂

  • Siedmiomilowe Buty

    Trzeba się nad tym napracować, ale warto. Dzięki za rady.

    • http://www.pozytywnewychowanie.pl/ Darina z Pozytywne Wychowanie

      🙂

  • http://www.optymistycznie.eu Paulina

    Pamiętajmy, żeby we wszystkim zachować umiar. Znam przypadki, kiedy przez takie wzmacnianie poczucia wartości nastąpiło przewartościowanie. Jednakże jestem na tak, ale jak zawsze i wszystko z umiarem i umiejętnie 🙂

    • http://www.pozytywnewychowanie.pl/ Darina z Pozytywne Wychowanie

      W 100% zgoda 🙂 Umiar wskazany we wszystkim.

    • http://mamaszka.pl Karolina Zalewska

      Otóż to! W żadną stronę nie nalezy z tym przesadzać, bo wiecznie uśmiechnięte Pollyanny nie są ani dobrym, ani naturalnym zjawiskiem…

  • http://www.wariacjeniezawszenatemat.pl Karolina Kary B

    Staram się działać tak jak piszesz. A jednak i tak syn miewa dni, kiedy twierdzi, że jest do niczego. Ciężko jest się czasem przebić przez takie pesymistyczne stwierdzenia.

    • http://www.pozytywnewychowanie.pl/ Darina z Pozytywne Wychowanie

      Och, tak, jako rodzice musimy mieć wielki hart ducha, żeby wesprzeć naszego małego człowieka.