Na początku był chaos, czyli o zbawczym działaniu planu dnia

with 6 komentarzy

Pamiętam pierwsze dni szkoły mojej córki – pierwsza klasa, pierwszy plan lekcji. Gdy Mała rozpoczęła szkołę podstawową, poranne czynności nokautowały nas. Pobudka o 6, mycie, ubieranie, śniadanie w domu. Takie oczywiste czynności przysparzały nam nie lada udręki. Czas pędził wtedy jak szalony, a ja z wywieszonym językiem poganiałam córkę i samą siebie też. Znacie te teksty:

„Jedz szybciej”, „Jeszcze się nie ubrałaś”, „Spóźnisz się do szkoły”, „Znowu spóźnię się do pracy”, „Aaaa, zapomniałam, że jeszcze muszę odśnieżyć auto”, „Musimy pędzić”, „Szybko, szybciej”, „No, rachu- ciachu, wychodzimy”.

Organizacja

Wrrr. Do dzisiaj wzdrygam się na samo wspomnienie takich koszmarnych poranków. W drodze do pracy zawsze plułam sobie za nie w brodę. Wreszcie poszłam po rozum do głowy. Sama zwykle układam sobie plan w odniesieniu do moich działań, do czasu mojej pracy, tego, co mam zrobić w biurze, co robię po pracy, kiedy ćwiczę, kiedy robię zakupy. Uwielbiałam moje listy „to-do”, kalendarze, organizery, fiszki, przypomnienia w telefonie. Dzięki spojrzeniu na duży obrazek tzw. rzeczy do ogarnięcia często udawało mi się znaleźć rozwiązania, który pozwalały zwiększyć efektywność. Na przykład zakupy – chodzenie do hipermarketu było niezwykle czasochłonne i wyczerpujące, zwłaszcza gdy kupowałam zgrzewkę mleka, zapas mąki, pomidorów w puszce i masę innych produktów, a potem targałam to wszystko do domu. Zaczęłam więc zamawiać zakupy przez Internet z dostawą do domu. Okazało się to dla mnie świetnym rozwiązaniem: kupowałam  tylko te produkty, które miałam na swojej liście zakupów, ciężkie pudła były dostarczone pod drzwi mieszkania i oszczędzałam kilka godzin czasu, które wcześniej spędzałam między półkami i w kolejce do kasy.

Przyjrzenie się mojej fotografii tygodnia i ułożenie planu uspokoiło moje nieustanne myślenie o tym, co jeszcze mam do zrobienia. Wystarczył rzut oka w kalendarze w telefonie i wszystko było jasne.

Ha – pomyślałam – dlaczego by tak nie ułożyć planu działania z córką.

Plan dnia

Jak ułożyć plan działania z dzieckiem? Zabrałam się za to intuicyjnie:Zdjęcie planu dnia dziecka

  • wymieniłyśmy wspólnie z córką wszystkie czynności, który trzeba zrobić rano przed wyjściem do szkoły oraz co robimy po szkole,
  • przygotowałyśmy plakat, na którym znalazły się wszystkie najważniejsze punkty jej dnia,
  • plakat zawisł tuż przy drzwiach w pokoju córki.

 

Choć na planie nie było określonych godzin, to kluczowe znaczenie miała dla nas kolejność czynności. Córka nie miała jeszcze wyczucia, kiedy mija 5, 10 czy 15 minut, więc taki układ na początku pierwszej klasy wydawał się wystarczający. Oczywiście stopień szczegółowości planu zależy od potrzeb dziecka i może rozkładać poszczególne etapy na pojedyncze kroki, np. śniadanie można rozpisać na przygotowanie kanapki i herbaty, zjedzenie śniadania, odstawienie naczyń po śniadaniu do zlewu. Z czasem nasz plan działania ewoluował. I tak wieczorami zaczęłyśmy szykować ubrania na następny dzień. Rano doszło ścielenie łóżka. Odrabianie pracy domowej ma ruchome godziny i córka sama wybiera, czy chce odrabiać lekcje od razu po przyjściu ze szkoły, czy zasiąść do biurka o godzinie 18:00.

Jest moc

Wspólne opracowanie i zapisanie planu dnia ma kilka plusów:

  • dziecko zyskuje poczucie sprawczości – od niego zależy wykonanie poszczególnych punktów, a plan ma zadanie przypominać mu, by żaden nie został pominięty,
  • systematyczne działanie według planu wykształca nawyki tak, że z czasem niektóre czynności wykonujemy instynktownie, nie zastanawiając się na tym, że rano trzeba umyć zęby,
  • zaangażowanie dziecka w działanie według planu pomaga mu kontrolować sytuację, a plan staje się jej strażnikiem.

W kilku punktach

Jedną z technik pozytywnej dyscypliny jest właśnie plan działania, który zachęca dzieci do rozwijania samodyscypliny i bazuje na 5 ważnych punktach:

  1. Tworzymy plan wspólnie z dzieckiem.
  2. Robimy z dzieckiem burze mózgów i wymieniamy wszystkie czynności, które trzeba wykonać w ramach danego działania, np. rano czy przed pójściem spać.
  3. Możemy sfotografować, jak dziecko wykonuje dana czynności, by później zawiesić zdjęcie na planie.
  4. Plan staje się „szefem”. To nie my przypominamy dziecku, co ma zrobić, a pytamy, co jest następnym krokiem w planie.
  5. Oddajmy dziecku poczucie sprawczości i nie proponujmy mu nagród.

Technika planu działania sprawdza się świetnie w mojej rodzinie. Zachęcam Was do wypróbowania jej w swoim domu.

Follow Darina Makiewicz-Asiedu:

Z wykształcenia - socjolog, z doświadczenia - bankowiec, z miłości - mama dwóch córek, które każdego dnia uczą mnie jak nie zwariować.

  • http://rozwoj-i-cele.blogspot.com/ Rozwój i cele

    Fantastyczny pomysł :). Oby wszyscy rodzice byli tak kreatywni i żadne dziecko nie było wpędzane w poczucie winy słowami typu „Znowu się spóźnisz, ty to jesteś…”.

    • http://www.pozytywnewychowanie.pl/ Darina z Pozytywne Wychowanie

      Czasami się trudno odzwyczaić, a jednak bardzo warto 🙂

  • http://www.kobiecastronamamy.pl Iza – Kobieca strona Mamy

    Nie od dziś wiadomo, że dzieci lubią przewidywalność i pewnego rodzaju powtarzające się rytuały – czują się wtedy bezpiecznie. I myślę, że nie dotyczy to tylko niemowlaków, ale dzieci w ogóle 🙂 Dlatego zrobienie takiego planu wspólnie jest świetnym rozwiązaniem. Oboje wiemy co i w jakiej kolejności robimy – w końcu ustaliliśmy to na naszych zasadach i będziemy się tego trzymać. Na pewno taki plan pomaga w organizacji czasu przed wyjściem do pracy 🙂 Świetny pomysł! Będę korzystać w przyszłości 🙂

  • Dorota Mazurkiewicz

    Tak, planowanie to podstawa i cudnie, że uczysz tej sztuki swoją córeczkę. Nie sposób przecenić zalet Twojego pomysłu wspólnego opracowania planu:)

  • http://yakie-fayne.pl/ yakie-fayne.pl

    bardzo fajny pomysł, faktycznie im wcześniej dzieci nauczą się planować tym łatwiej będzie im zapanować nad chaosem w dorosłym życiu 🙂

    • http://www.pozytywnewychowanie.pl/ Darina z Pozytywne Wychowanie

      o właśnie, choć sama planowania uczyłam się dużo później niż moje dziewczyny 🙂