Magia przytulania

with 4 komentarze

Kiedy zostajemy rodzicami, chcemy wychować nasze dzieci jak najlepiej. Mamy w głowie wyobrażenie grzecznego dziecka, które mówi dzień dobry, dziękuję i przepraszam, zjada wszystko z talerza, dzieli się zabawkami, jest pogodne, przychodzi od razu,Zdjęcie córki przytulającej się do mamy gdy je zawołamy, robi to, o co je poprosimy, nie marudzi, nie płacze i tak można by długo wymieniać. Zdajemy sobie sprawę, że nie rodzi się takie od razu, że przez pierwsze 2 lata życia może budzić się w nocy, kichać papką marchewkową, płakać, gdy nie może zrobić kupki, przylepiać się do jednego z nas. Dajemy dziecku przykład, gdy witamy się z innymi, posiłki jemy do końca, raczej nie płaczemy. Oczekujemy, że ono będzie wiedziało, jak ma się zachować w określonej sytuacji, a jeśli zachowuje się inaczej, to dwa-trzy razy zwrócimy cierpliwie uwagę.

Właśnie, dwa-trzy razy będziemy spokojni, a czwarty, piąty czy dziesiąty raz zorientujemy się, że znów się powtarzamy. I że to nas irytuje i złości. I tego nie można tak zostawić. Zdarza się, że w takich sytuacjach zaczynamy krzyczeć, gderać („ile razy Ci mówiłem?”, „przecież wiesz, że tak nie wolno robić”), oceniać („robisz to specjalnie, przecież wiem, że potrafisz”), poniżać („ale z Ciebie gapa”, „Ty nic nie umiesz zrobić właściwie) czy straszyć („pożałujesz tego, zobaczysz”). Arsenał reakcji dorosłych na zachowanie dziecka niezgodne z ich oczekiwaniami może być pokaźny.

Zastanówmy się, co czuje dziecko, gdy spotyka się z powyższymi reakcjami rodziców. Może czuje się bezsilne, głupie, niezdarne, przestraszone czy zmartwione. Jaka może być jego reakcja – wycofa się, albo skłamie, a może tak będzie działać, żeby nie dać się złapać następnym razem? Często okazuje się, że impulsywne reakcje rodziców na sprzeczne z ich oczekiwaniami zachowanie dziecka wzmacniają to zachowanie.

W tym miejscu trzeba postawić sobie pytanie – czy kiedy dziecko poczuje się źle, powinniśmy oczekiwać, że będzie zachowywać się dobrze? Warto spróbować zmienić coś w swojej reakcji i na przykład dziecko przytulić.

Przytulanie w pozytywnej dyscyplinie

W pierwszym odruchu człowiek chce się puknąć w głowę „mój syn źle się zachowuje, a ja ma go przytulać?”. Tak. Dziecko źle się zachowuje, kiedy jest zniechęcone. Rodzic, który komunikuje potrzebę przytulenia i pozwala ją dziecku spełnić, zyskuje jego zaangażowanie. Zwykle przytulenie sprawia, że syn czy córka lepiej się poczuje i staje się chętne do zmiany zachowania. Czuje w rodzicu oparcie, szybciej się uspokaja i otwiera na naukę. To dobry moment na to, aby porozmawiać od serca i na przykład znaleźć rozwiązanie problemu.

Przytulanie nie jest techniką uniwersalną. Dziecko w bardzo dużej złości może nie chcieć przytulać się do kogokolwiek. Jednak sama propozycja przytulenia może sprawić, że po jakimś czasie samo przyjdzie i wtuli głowę w nasze ramiona. Przytulenie wbrew pozorom wymaga też przełamania się dorosłego – powiedzenia sobie w głowie „stop – tym razem zareaguję inaczej”. Jeśli ta metoda nie zawsze będzie działać, są jeszcze inne sposoby zachęcenia dziecka do zmiany zachowania i nauczenia go, jak radzić sobie w różnych sytuacjach (o tych sposobach będzie można przeczytać w kolejnych wpisach).

„Przytulenie” z mojego podwórka

Przytulenie funkcjonuje w naszej rodzinie odkąd pamiętam. W momentach kryzysowych, takich jak sprzątanie pokoju albo niemożność wybrania ubrań na kolejny dzień, mojej córce zdarza się popadać w rozpacz. To są sytuacje, w których biorę ją w ramiona, przytulam i daję czas, by ukoiła nerwy. Po niedługiej chwili sama pyta mnie, czy pomogę jej sprzątnąć pokój albo ja pytam ją wprost, czy potrzebuje pomocy przy sprzątaniu pokoju. Ustalamy na czym ta pomoc miałaby polegać – i może to niektórych dziwić, jednak wcale nie na wyręczeniu dziecka w tej czynności, a na podpowiedzeniu, gdzie wybrane przedmioty mają swoje miejsce. W praktyce oznacza to dialogi typu:

  • „Hm, a co z tymi ubraniami, które leżą? Czy one są do prania?”
  • „Nie, mamo, one są czyste.” – i już wiadomo, że ubrania trafią do komody.

Albo:

  • „Córeczko, widzę tu paczkę chusteczek. Czy masz swoje w tornistrze?”
  • „Tak, mamo, te są zapasowe, schowam je do szuflady.”

Nagle okazuje się, że w pokoju zaczyna panować ład 🙂

Zaczynając od przytulenia daję dziecku poczucie, że może się denerwować. Że w zdenerwowaniu nie ma nic złego. Przytulenie zaś jest jak podanie chusteczki płaczącemu – pomaga na chwilę oderwać się od problemu i wziąć głęboki oddech. Wtedy może być dobry czas na rozmowę o tym, co spowodowało określone zachowanie i poszukanie możliwych rozwiązań dla danej sytuacji.

Zadziwiające, wydaje się błahe, a jednak ma w sobie wielką magię – przytulenie 🙂

Follow Darina Makiewicz-Asiedu:

Z wykształcenia - socjolog, z doświadczenia - bankowiec, z miłości - mama dwóch córek, które każdego dnia uczą mnie jak nie zwariować.

  • http://czaszrodzina.wixsite.com/blog-matki-kury Matka-kura

    Dotyk jest ważny, zwłaszcza w połączeniu z pozytywnymi emocjami! Tak je trzeba „zakorzeniać”. Gdy emocje będą złe, to dotyk zrobi swoje 🙂 I to jest właśnie magia!

    • http://www.pozytywnewychowanie.pl/ Darina z Pozytywne Wychowanie

      🙂

  • Rodzic w mieście

    Nie taki proste jednak, bo odruchy są w nas mocno zakorzenione. Ale warto nad tym pracować.

    • http://www.pozytywnewychowanie.pl/ Darina z Pozytywne Wychowanie

      W wykonaniu nawet trudne, lecz praktyka czyni mistrza 🙂